poniedziałek, 30 września 2019

a jak to jest z tym jedzeniem ?






Moja przygoda z jedzeniem zaczęła się od pewnej Matki Chestnej mojej przemiany :)  która kiedyś do mnie wpadła w odwiedziny i tak jak to na babskich ploteczkach bywa zeszłyśmy na temat diety i zdrowego odżywiania  ... i wtedy moja Matka Chestna powiedziała mi o Dukanie ... Tak, tak wiem prawie 90% ludzi na niej było każdy mówi że ona zła ... wyniszczająca ... ohydna ...droga itd.
A ja jestem dowodem na to że ta dieta zmieniła moje życie na DOBRE !!!
Dlaczego , co ty pieprzysz  ona może Cię zabić ?!












Taaa ,zabić Cię może każda dieta ale  jeśli zrobisz to z głową , naprawde z głową to tak   NAPRAWDĘ wiele Cię możę  nauczyć ... Ale ja nie po to piszę żeby promować tą dietę , piszę to aby uświadomić  Ci że  do każdej zmiany diety trzeba się dobrze i solidnie przygotować .
Z rozbiegu i z marszu nie przystąpiłam do tego typu odżywiania ... najpierw PRZECZYTAŁAM naprawdę cały internet na ten temat ...opinie ludzi , opinie lekarzy ... opinie dietetyków no kurde wszystko .... siedziałam po nocach i czytałam i wałkowałam ten temat . Poszłam do lekarza zapytać czy on widzi jakieś przeciwwskazania abym ją stosowała , powiedział ze NIE ale mam to robić z głową i wrócić do niego jak by się coś działo. Kiedy tą najważniejszą opinie usłyszałam przystąpiłam do orientowania się ile mnie ta przyjemność będzie kosztować bo wszyscy w około mówili ze ona taka droga ... No ale jak to sprawdzić nie zaczynając :) Wiec do dzieła Klaudia jak nie spróbujesz to nie będziesz wiedzieć ... Znalazłam parę fajnych blogów w których dziewczyny wymyślały fajne przepisy z składników dozwolonych ...sama też dodałam coś od siebie i JAZDA Z TYM Dukanem


Pierwszy dzień ... pierwszy tydzień , pierwszy miesiąc a ja czułam się coraz lepiej ... na efekty wcale nie trzeba było długo czekać i portfel nie odczuł tego wcale ...
Po miesiącu mój organizm czuł się tak dobrze że zachciało mu się ruchu :) no to nie wiele myśląc poszłam się zapisać na siłownie którą miałam wtedy dosłownie 2 minuty od domu na piechotę czyli tuż obok , był to cały ośrodek sportowy od basenu po sztuki walki , siłownie ,zumbe.... Wykupiłam sobie cały miesiąc i chodziłam najpierw 4 razy w tygodniu a po paru tygodniach CODZIENNIE to był mój NAJPIĘKNIEJSZY OKRES W MOIM ŻYCIU... Tak bardzo pokochałam siłownie że poszłam tez na basen i na zumbe:) Tak wiem pomyślisz ze zwariowałam ,pewnie tak było ale kochałam  to, do dziś kocham i tęsknie za tamtymi chwilami ... Nie myśl ze spędzałam tam całe dnie i się katowałam bo tak nie było chodziłam na tak długo ile dawałam rady czasem godzinka czasem dwie jak mogłam sobie na to pozwolić .... a czasem nie miałam z kim zostawić Karolka to szłam z nim na basen .. Grzech było nie skorzystać jak miałam to tak blisko ...Oczywiście cały czas trzymałam dietę .... I uwierz lub nie nic złego się nie działo, jadłam to co było dozwolone ...piłam dużo ...ćwiczyłam ... byłam cały czas aktywna ...jednym słowem KWITŁAM
Waga była miedzy 82 a 84kg przy wzroście 176 to ELEGANCKO :) tym bardziej ze ja nigdy ale to nigdy nie byłam szczuplutka czy tez chudziutka ... dlatego tez można powiedzieć że całe życie zmagam się z NADWAGĄ .
Taką wagę trzymałam parę lat i nic się nie wracało , nie było żadnego efektu jojo a wyniki miałam MEGA!!!
   



Potem przyszła wielka zmiana w moim życiu  i zrobiło się 20kg na PLUSIE :(((
Nie , nie martw się nie będę ci ściemniać że nie wiem skąd się wzięła bo wiem doskonale ... urodziłam Maciusia i znów siedzenie i WPIERDZIELANIE SŁODYCZY doprowadziły do tego ... A każda moja próba wrócenia do siebie kończyła się PORAŻKĄ ...
Ale mimo że tyle razy upadłam tym razem podniosłam się jeszcze SILNIEJSZA
Dlatego też to moje blogowanie , po to ten cały instagram , po to moje zdjęcia po to pokazuje się publicznie narażają się pewnie nie raz na z dupy wyciągnięte opinie ... Ale wiem ze inaczej sobie nie poradzę ... Że jeśli usunę tego bloga , usunę insta i nie będę widzieć postępów i serca włożonego w moją ciężką prace . Będę mogła kupić sobie wiaderko lodów do łóżka i żreć i płakać ... i nadzwyczajnie w świecie  się poddać ... Ale ja taka nie jestem nie mam takiej natury żeby się poddać to by było wbrew mnie samej ... Ja muszę czuć że żyję ..ze działam ... ze się angażuję... muszę wiedzieć ze to co robię MA SENS ... Wiem ile dobrego nauczy to moich chłopców wiem że kiedyś w życiu dorosłym będą mnie właśnie taką pamiętać ...Mamę która się nie poddała a przecież mogla , miała tyle na głowie ... mnóstwo innych problemów ...tyle zmartwień , czasem sami jej dokładaliśmy a mimo to wchodziła na RUMAKA i dawała z siebie wszystko . Wiem że te ich mele serduszka i jeszcze małe rozumki widzą swoją mamę teraz w innym lepszym świetle ... Mama już tyle nie płacze , mama sobie nie odpuszcza , mama jest weselsza ... Śpiewa - no czasem mogła by przestać szczególnie " Ona lubi pomarańcze " :) Mama się zmienia i to na lepsze :)
To co robię teraz to MEGA milowy krok w moim życiu nie tylko chodzi mi o aktywność czy sposób odżywiania ale również o  inne czynniki o których kiedyś na pewno Ci opowiem ... Narazie jednak chce się skupić na Jedzonku  bo przecież każdy jeść musi ... a i w tej dziedzinie  poraz kolejny Internet zdaje egzamin , bo nie dość ze teraz multum osób z branży fitness zajmuje się układaniem diet i treningów to są też grupy w których wymieniają się doświadczeniami ... jest tysiące blogerek od ZDROWYCH PRZEPISÓW miliony MOTYWATORÓW no kuźwa wszystko jest ... i dziękuje za to ... dziękuje za tą możliwość ... dziękuje że jesteście ... dziękuje że krzyczycie ... dziękuje że jesteście prawdziwi w tym co robicie ( tak są tacy tylko wystarczy dobrze poszukać ) dziękuje za każdy  pomysł , inspiracje i DOBRE SŁOWO . Ja z tego korzystam , ja ich sobie znalazłam bo szukałam takich którzy MNIE ODPOWIADAJĄ ...którzy do mnie docierają którzy starej babie nie wciskają ciemnoty ... Dlatego tez każdy z nas musi znaleźć kogoś takiego dla  siebie ... owszem to zajmuje trochę czasu ale jak ktoś  do ciebie dotrze tak do środka że aż za przeproszeniem poczujesz go w jelitach to będzie oznaczać nic innego tylko że TO TWÓJ CZAS i bez większego problemu weźmiesz się za siebie . a co najważniejsze będziesz w tym trwać . I tak jak ja będziesz szukać swojego złotego środka który będzie Cię pchał ku lepszemu , znajdziesz coś co będzie Ci w głowie  wołać NIE PODDAJ SIĘ ... Obiecuje że tak będzie :)))
 


Czasami bywa tak , nieeeeeeeeeeee przeważnie bywa tak że na coś ważnego w danym temacie wpadniesz przez przypadek .. że szukając czegoś odkryjesz coś co ci pomoże ... coś o czym nawet byś nie pomyślał że ułatwi ci życie ... I tak właśnie było ze mną . Przez przypadek odkryłam że pilnowanie ile zje się kalorii przez cały dzień ma tak ogromny wpływ na moją wagę ... Tak wiem pewnie teraz robisz ten grymas na twarzy i mówisz ...Matko jedyna co za tępa baba tyle się odchudzała ale o kaloriach nie myślała . No własne. NIE MYŚLAŁAM , mało tego nigdy w życiu ich nie liczyłam ... a jak słyszałam w tv i widziałam te wszystkie tabele kalorii to żygać mi się chciało ... i aż na samą myśl o liczeniu kalorii miałam ochotę na coś słodkiego :)))) Kuźwa jaka ja głupia byłam ... gdybym wcześniej nie była takim imbecylem do tego NAJMĄDRZEJSZYM  IMBECYLEM który wcześniej nie dał sobie nic wytłumaczeć , to pewnie  nie siedziała bym teraz i  nie martwiła się o swoje zdrowie tylko skakała jak ta sarenka po siłowni z uśmiechem na twarzy a nie czasem placząc z bolu , że już nie dam rady  ... No ale w końcu ktoś do mnie przemówił ...wytłumaczył na spokojnie mało,  jakieś milion razy :) i teraz wiem ze dwa razy dziennie po 45 min to nie wszystko ... trzeba wiedzieć co do tego brzuchola i ile się wrzuca :))) I od trzech tygodni towarzyszy mi na każdym kroku ... i co NAJLEPSZE jeszcze ani razu nie byłam głodna no chyba ze z przyczyn niezależnych nie mogłam zjeść . Jedna mala aplikacja i PEŁNIA SZCZĘŚCIA . Ja korzystam  z  FITATU i Tobie też polecam nie ma nic bardziej prostego jak korzystanie z tej apki. I proszę Cię nie mów mi że nie masz na to czasu bo to banalnie proste i zajmuje minute . W końcu robisz to dla siebie więc minuta nie może być jakimś problemem albo co gorsza stratą czasu . Ja ją polecam z czystym sumieniem i zobaczysz jak zmieni się twoje podejście do ilości zjedzonych posiłków . Nie myśl sobie również że ja mam czas na jakieś wymyślenie potrawy bo nie mam go wcale ...nie zapominaj mam dwoje dzieci i dwa psy :) i odejmij jeszcze 2 razy dziennie po 45 min mojego rumakowania .... Wiec sama widzisz nie mam go wcale ... Podchodzę do tego tak ... że jem to na co mam ochotę.  Raz , przez tydzień jem jajka sadzone , a raz omlet na słodko albo gofry jaglane ale piekę bułeczki ... Czasem na obiad robię sobie pizze w 15 min a czasem piekę pół kurczaka w piekarniku i mam obiad na dwa dni lub robię więcej burgerów ... wszystko zależy  na co mam ochotę ...działam intuicyjnie  liczę i ćwiczę  :) Więc zobacz stara baba po 40 walczy to i ty możesz ... Mam nadzieję że ten post będzie dla kogoś pomocny i da do myślenia . Miło mi że mogłam Cię gościć na moim blogu . Pozdrawiam i pamietaj #dlasiebiecośzrób


                                              

poniedziałek, 23 września 2019

Co się ze mną porobiło ???

Pierwszy post to powinien być taki wygłaskany ...wyczesany ... wyciuciany ...
Tyle że ja taka nie jestem , czasem mam tyle do powiedzenia że jak sama próbuje okiełznać myśli to się gubię ...
Niech ten blog będzie trochę takim PAMIĘTNIKIEM starszej Pani hahahaha . Tylko mi się nie obrażajcie jak jesteście w tym samym wieku bo ja mam na myśli tylko siebie .
O tym co mnie interesuje mogła bym pisać godzinami ... i pewnie będę :)
Lecz zacznę najpierw od tego skąd się tu wzięłam ... a może bardziej pasuje dlaczego ?
A więc już śpieszę z odpowiedzią :)
Przyszłam tu z INSTAGRAMA, którego zresztą uwielbiam ... Uwielbiam za to jakich fajnych ludzi tam " poznałam" i jak by na to nie patrzeć ile oni mnie nauczyli ... ile pomogli .... ile razy dali kopa w dupe :) w pozytywny sposób ma się rozumieć ... To właśnie tam dojrzewałam do moich zmian obserwując i czytając ich posty i podglądając co gotują ...co jedzą .
 Wiele z tych osób prowadzi blogi w których piszą  dłuższe treści takie bardziej intymne,osobiste.
 Są to teksty które się chłonie ... pożera... które zostały we mnie i walnęły mną pożądanie ...Zdaję sobie sprawę że pisanie bloga to bardzo ciężka praca i potrzeba naprawdę dobrych tekstów żeby ktoś to czytał i chciał wracać do naszego Świata ... Chcę zobaczyć czy ja potrafię nie tyle pisać dobre teksty ale być prawdziwa w tym co robię co pisze ... pewnie czasem z błędami ,czasem będzie za dużo  wszystkiego czasem za mało...ale przecież w życiu  też czasem jest z górki a czasem pod górę...czasem ma się coś do powiedzenia a innym razem wolimy milczeć ... Spróbuje !!!
Nazwa ...
THOUSANDS OF GRAMS co to za nazwa , sprzedajesz dragi ? hahahaha .
 Nie :)))) 
Tysiące kilogramów to za dużo  do zrzucenia a nazwa KILKADZIESIĄT KG jakoś tak mi się nie widziała ... Więc zostało Thousands of Grams :)

Kiedy kupiłam mojego białego RUMAKA to wiedziałam że będę potrzebowała jeszcze większego kopa i że jak się nie będę sama motywować to tak naprawdę dupa z tego będzie ... poćwiczę tydzień i mój rumak umrze z nudów a ja dalej będę narzekać na swoje odbicie w lustrze i żyć wspomnieniami jak to fajnie mi było ze sobą 6 lat temu...
 Przyszedł więc pomysł na insta ... no ale chwila jak to zrobić żeby tam się pokazać ? kurde , będę musiała jakieś zdjęcia dawać czasem coś powiedzieć .... ale że ja, baba po czterdziestce do tego gruba :((((
No przecież że JA :)))) przecież to o mnie chodzi to mój świat, mój cyrk ... robię to dla SIEBIE ...
Do odważnych świat należy :))) Zasiadłam więc mojego RUMAKA cyknęłam pierwszą fotkę , puściłam to na story potem drugą , trzecią itd. i po paru dniach zdałam sobie sprawę co tak naprawdę zrobiłam ... znalazłam złoty środek na motywację samej siebie ... Jaki ? nagrywam story z każdej przejażdżki moim BIAŁYM RUMAKIEM . Zresztą co ja ci będę opowiadać wskocz do mnie na insta i sam-sama zobacz .
|





I codziennie wiedzę jakie robię postępy ... widzę ile serca w to wkładam ... ile pracy mnie to kosztuje ... jaka zawzietęta ze mnie baba ( Ślązaczka jak by nie było hahahaha ) .
I to właśnie mój złoty środek !!!
 Kiedy nie chce mi się wstać o 6 rano jak budzik zadzwoni ,bo prawie wtedy mój mały synek śpi tak słodko przytulony do mnie , myślę sobie WSTAŃ KOBITO rusz DUPĘ tyle osiągnęłaś wiec tego nie zmarnuj ... nikt za ciebie tego nie robi ... a może prawie  dziś ktoś czeka na ciebie i z Tobą poćwiczy  też zacznie coś dla siebie robić !!! Wyskakuje wtedy szybko tzn. po cichutku aby dzieci nie obudzić ... cichutko ogarniam poranną toaletę i schodzę na dół przywitać się z psiakami :) i z rumakiem :)i jazda z tym życiem:) I w ten o to sposób zaczynam każdy mój dzień ... Pobudka o 6 :) aby mieć 45 min dla siebie i rumaka , a swoją drogą muszę mu nadać jakieś imię bo do tej pory tyle się między nami wydarzyło a ja tak bez osobowo się do niego zwracam , przecież milej by było np. Zenku albo Gustawie ;)
Ale do rzeczy :)))) bo się rozmarzyłam .
Następne w kolejce są moi chłopcy którzy czasem stwierdzają że przecież jak mama wstaje to znaczy że już czas na szaleństwa i bicie brata koparką :) i kiedy się tak właśnie dzieje to zanim ich okiełznam to rumakuje trochę później niż 6 ale jak już się nagadają , nakrzyczą i mnie 200 razy wyprowadzą z równowagi , siadają cicho a ja wyciągam broń masowego rażenia czytaj (pilot od telewizora) włączam bajki drugą ręką robię śniadanie ... lewą nogą ogarniam kawę zbożową którą piją do śniadania i kiedy wszystkie działa są skierowane w ich stronę i nawet udały się negocjacje wtedy jest MOJE 45min. A Ci mali terroryści nawet nie wiedzą że to ja zwyciężyłam :) albo pozwalają mi tak myśleć ??? hmmm muszę to sprawdzić :) Odpalam INSTA STORY i piszę ZACZYNAMY :) i zakładam słuchawki włączam muzę na full i daje z siebie 100%
Kiedy już tak pędzę i pędzę z tą muzą w słuchawkach robię plan dnia w głowie ... Czasem jednak moje myśli zostają przerwane wołaniem o POMOC np. MAMOOOOO a Karol powiedział ....... MAMOOOOO a Maciuś powiedział .... mamoooooo a on mi pokazał język .... a on mi powiedział że jestem Pepa a ja jestem  Georg :))))))))) i czasem na te moje planowanie dnia w głowie mam 3 minuty bo reszta to MAMOOOOOO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 
Ale chwileczkę , zapomniałam jeszcze o psach matko jedyna nie dość że dwoje chłopców to jeszcze DWA PSY !!! Czy ja aby na pewno jestem normalna???
 Dopiero jak to pisze to widzę że trochę tłoczno i dużo tych wszystkich organizmów w jednym domu hahahaha ale dobra o psach innym razem :) powiem teraz tylko że Goldenka i York to połączenie idealne :)
Ale na czym to skończyłam ? acha jestem w trakcie jazdy i układam plan na dzień .... w słuchawkach muza .... najlepiej disco polo fajnie się do tego jeździ :)))) wiem, wiem powiesz ale OBCIACH !!! ale i tak wiem ze znasz słowa prawie każdej :) ja słucham bo np. przy " Ona lubi pomarańcze" fajnie się jedzie w równym tempie . Kiedy już wiedzę 44 min. wyłączam "Przez te oczy zielone , zielone oszalałem ".. znów odpalam instastory i pokazuje ze znów dałam radę ...że warto ... że się nie poddałam :)
Dziękuję rumakowi za dźwiganie mnie przez 45min , a moim dzieciom że jednak się nie pozabijały tylko mamusia mogła skończyć trening :)
Potem ratuje mnie już tylko KAWA i szybki prysznic bo do szkoły trzeba wychodzić o 8.10 ...
Dopijając kawę i jednocześnie się ubierając sprawdzam czy dzieci i psy są w całości i nadchodzi ten upragniony moment wyjścia do szkoły :) Ja to nazywam siedmio-godzinnymi wakacjami :) One w szkole ... ja w domu robię sobie spokojnie śniadanie ... baaa nawet jem je spokojnie w ciszy :)))) 
Dzieci w szkole ... ja ogarniam dom , obiad, jakieś tam pranie , sprzątanie . Noooo wiesz same pierdoły ogólnie to leżę i pachnę :))) Czas leci jak oszalały nagle z 8 rano robi się 15.30 i dzieci wracają ze szkoły ... Jeśli myślisz że znów zanim poćwiczę muszę ich wyciągać z toalety albo wysłuchiwać kłótni kto jest Pepą a kto Georgiem , sprawdzać kto ma koparkę wbitą w zadek :)))Masz racje jest tak samo jak to z dziećmi a już szczególnie z moimi chłopakami :) ale jest jeden plus !!! dzieci przychodzą PADNIĘTE jedzą obiad ,potem się bawią bez gadania dają poćwiczyć jest względny spokój  .... hahahaha wierzysz w to ??? no ooo dobra dałam się ponieść fantazji :))) A prawda jest taka że nic się nie zmienia ale dają poćwiczyć bo potem mamy czas tylko dla nas .. I albo są to farby , albo budujemy dinozaury , lub porostu oglądamy bajki ... Wracając jednak do treningu popołudniowego jest on zawsze lżejszy , dlaczego ? Bo jesteś już rozgrzana po całym dniu leżenia i pachnienia :) i ten trening robi się bardziej intensywnie i dajesz z siebie więcej .... Jest jednak jeden minus tego treningu dla mnie ... nie może być później niż 18 bo potem nie mogę zasnąć , nie mam pojęcia czy wszyscy tak mają ale ja tak mam i nie jest to dobre na tyle że potem rano mam mega problem ze wstaniem z łóżka . 
A więc tak wygląda mój dzień TRENINGOWY :))) Oczywiście też do tego całego trenigowania muszę myśleć o jedzeniu ale o tym innym razem bo już tu nie przyjdziesz poczytać co tu u mnie , jak mi idzie i czy mi się nie znudziło. Dziękuje że mnie odwiedziłaś -eś i będzie mi miło jak zostawisz po sobie jakiś komentarz . Proszę Cię tylko o jedno #DLASIEBIECOŚZRÓB . Buziaki

Być Wariatką ... Być Wariatką

  Cześć i czołem w tym nowym roku 2020 .. Czego na wstępie mogę Wam życzyc ? Wytrwałości ... Wiary we własne siły i marzenia......