Moja przygoda z jedzeniem zaczęła się od pewnej Matki Chestnej mojej przemiany :) która kiedyś do mnie wpadła w odwiedziny i tak jak to na babskich ploteczkach bywa zeszłyśmy na temat diety i zdrowego odżywiania ... i wtedy moja Matka Chestna powiedziała mi o Dukanie ... Tak, tak wiem prawie 90% ludzi na niej było każdy mówi że ona zła ... wyniszczająca ... ohydna ...droga itd.
A ja jestem dowodem na to że ta dieta zmieniła moje życie na DOBRE !!!
Dlaczego , co ty pieprzysz ona może Cię zabić ?!
Taaa ,zabić Cię może każda dieta ale jeśli zrobisz to z głową , naprawde z głową to tak NAPRAWDĘ wiele Cię możę nauczyć ... Ale ja nie po to piszę żeby promować tą dietę , piszę to aby uświadomić Ci że do każdej zmiany diety trzeba się dobrze i solidnie przygotować .
Z rozbiegu i z marszu nie przystąpiłam do tego typu odżywiania ... najpierw PRZECZYTAŁAM naprawdę cały internet na ten temat ...opinie ludzi , opinie lekarzy ... opinie dietetyków no kurde wszystko .... siedziałam po nocach i czytałam i wałkowałam ten temat . Poszłam do lekarza zapytać czy on widzi jakieś przeciwwskazania abym ją stosowała , powiedział ze NIE ale mam to robić z głową i wrócić do niego jak by się coś działo. Kiedy tą najważniejszą opinie usłyszałam przystąpiłam do orientowania się ile mnie ta przyjemność będzie kosztować bo wszyscy w około mówili ze ona taka droga ... No ale jak to sprawdzić nie zaczynając :) Wiec do dzieła Klaudia jak nie spróbujesz to nie będziesz wiedzieć ... Znalazłam parę fajnych blogów w których dziewczyny wymyślały fajne przepisy z składników dozwolonych ...sama też dodałam coś od siebie i JAZDA Z TYM Dukanem
Pierwszy dzień ... pierwszy tydzień , pierwszy miesiąc a ja czułam się coraz lepiej ... na efekty wcale nie trzeba było długo czekać i portfel nie odczuł tego wcale ...
Po miesiącu mój organizm czuł się tak dobrze że zachciało mu się ruchu :) no to nie wiele myśląc poszłam się zapisać na siłownie którą miałam wtedy dosłownie 2 minuty od domu na piechotę czyli tuż obok , był to cały ośrodek sportowy od basenu po sztuki walki , siłownie ,zumbe.... Wykupiłam sobie cały miesiąc i chodziłam najpierw 4 razy w tygodniu a po paru tygodniach CODZIENNIE to był mój NAJPIĘKNIEJSZY OKRES W MOIM ŻYCIU... Tak bardzo pokochałam siłownie że poszłam tez na basen i na zumbe:) Tak wiem pomyślisz ze zwariowałam ,pewnie tak było ale kochałam to, do dziś kocham i tęsknie za tamtymi chwilami ... Nie myśl ze spędzałam tam całe dnie i się katowałam bo tak nie było chodziłam na tak długo ile dawałam rady czasem godzinka czasem dwie jak mogłam sobie na to pozwolić .... a czasem nie miałam z kim zostawić Karolka to szłam z nim na basen .. Grzech było nie skorzystać jak miałam to tak blisko ...Oczywiście cały czas trzymałam dietę .... I uwierz lub nie nic złego się nie działo, jadłam to co było dozwolone ...piłam dużo ...ćwiczyłam ... byłam cały czas aktywna ...jednym słowem KWITŁAM
Waga była miedzy 82 a 84kg przy wzroście 176 to ELEGANCKO :) tym bardziej ze ja nigdy ale to nigdy nie byłam szczuplutka czy tez chudziutka ... dlatego tez można powiedzieć że całe życie zmagam się z NADWAGĄ .
Taką wagę trzymałam parę lat i nic się nie wracało , nie było żadnego efektu jojo a wyniki miałam MEGA!!!

Potem przyszła wielka zmiana w moim życiu i zrobiło się 20kg na PLUSIE :(((
Nie , nie martw się nie będę ci ściemniać że nie wiem skąd się wzięła bo wiem doskonale ... urodziłam Maciusia i znów siedzenie i WPIERDZIELANIE SŁODYCZY doprowadziły do tego ... A każda moja próba wrócenia do siebie kończyła się PORAŻKĄ ...
Ale mimo że tyle razy upadłam tym razem podniosłam się jeszcze SILNIEJSZA
Dlatego też to moje blogowanie , po to ten cały instagram , po to moje zdjęcia po to pokazuje się publicznie narażają się pewnie nie raz na z dupy wyciągnięte opinie ... Ale wiem ze inaczej sobie nie poradzę ... Że jeśli usunę tego bloga , usunę insta i nie będę widzieć postępów i serca włożonego w moją ciężką prace . Będę mogła kupić sobie wiaderko lodów do łóżka i żreć i płakać ... i nadzwyczajnie w świecie się poddać ... Ale ja taka nie jestem nie mam takiej natury żeby się poddać to by było wbrew mnie samej ... Ja muszę czuć że żyję ..ze działam ... ze się angażuję... muszę wiedzieć ze to co robię MA SENS ... Wiem ile dobrego nauczy to moich chłopców wiem że kiedyś w życiu dorosłym będą mnie właśnie taką pamiętać ...Mamę która się nie poddała a przecież mogla , miała tyle na głowie ... mnóstwo innych problemów ...tyle zmartwień , czasem sami jej dokładaliśmy a mimo to wchodziła na RUMAKA i dawała z siebie wszystko . Wiem że te ich mele serduszka i jeszcze małe rozumki widzą swoją mamę teraz w innym lepszym świetle ... Mama już tyle nie płacze , mama sobie nie odpuszcza , mama jest weselsza ... Śpiewa - no czasem mogła by przestać szczególnie " Ona lubi pomarańcze " :) Mama się zmienia i to na lepsze :)
To co robię teraz to MEGA milowy krok w moim życiu nie tylko chodzi mi o aktywność czy sposób odżywiania ale również o inne czynniki o których kiedyś na pewno Ci opowiem ... Narazie jednak chce się skupić na Jedzonku bo przecież każdy jeść musi ... a i w tej dziedzinie poraz kolejny Internet zdaje egzamin , bo nie dość ze teraz multum osób z branży fitness zajmuje się układaniem diet i treningów to są też grupy w których wymieniają się doświadczeniami ... jest tysiące blogerek od ZDROWYCH PRZEPISÓW miliony MOTYWATORÓW no kuźwa wszystko jest ... i dziękuje za to ... dziękuje za tą możliwość ... dziękuje że jesteście ... dziękuje że krzyczycie ... dziękuje że jesteście prawdziwi w tym co robicie ( tak są tacy tylko wystarczy dobrze poszukać ) dziękuje za każdy pomysł , inspiracje i DOBRE SŁOWO . Ja z tego korzystam , ja ich sobie znalazłam bo szukałam takich którzy MNIE ODPOWIADAJĄ ...którzy do mnie docierają którzy starej babie nie wciskają ciemnoty ... Dlatego tez każdy z nas musi znaleźć kogoś takiego dla siebie ... owszem to zajmuje trochę czasu ale jak ktoś do ciebie dotrze tak do środka że aż za przeproszeniem poczujesz go w jelitach to będzie oznaczać nic innego tylko że TO TWÓJ CZAS i bez większego problemu weźmiesz się za siebie . a co najważniejsze będziesz w tym trwać . I tak jak ja będziesz szukać swojego złotego środka który będzie Cię pchał ku lepszemu , znajdziesz coś co będzie Ci w głowie wołać NIE PODDAJ SIĘ ... Obiecuje że tak będzie :)))





Czasami bywa tak , nieeeeeeeeeeee przeważnie bywa tak że na coś ważnego w danym temacie wpadniesz przez przypadek .. że szukając czegoś odkryjesz coś co ci pomoże ... coś o czym nawet byś nie pomyślał że ułatwi ci życie ... I tak właśnie było ze mną . Przez przypadek odkryłam że pilnowanie ile zje się kalorii przez cały dzień ma tak ogromny wpływ na moją wagę ... Tak wiem pewnie teraz robisz ten grymas na twarzy i mówisz ...Matko jedyna co za tępa baba tyle się odchudzała ale o kaloriach nie myślała . No własne. NIE MYŚLAŁAM , mało tego nigdy w życiu ich nie liczyłam ... a jak słyszałam w tv i widziałam te wszystkie tabele kalorii to żygać mi się chciało ... i aż na samą myśl o liczeniu kalorii miałam ochotę na coś słodkiego :)))) Kuźwa jaka ja głupia byłam ... gdybym wcześniej nie była takim imbecylem do tego NAJMĄDRZEJSZYM IMBECYLEM który wcześniej nie dał sobie nic wytłumaczeć , to pewnie nie siedziała bym teraz i nie martwiła się o swoje zdrowie tylko skakała jak ta sarenka po siłowni z uśmiechem na twarzy a nie czasem placząc z bolu , że już nie dam rady ... No ale w końcu ktoś do mnie przemówił ...wytłumaczył na spokojnie mało, jakieś milion razy :) i teraz wiem ze dwa razy dziennie po 45 min to nie wszystko ... trzeba wiedzieć co do tego brzuchola i ile się wrzuca :))) I od trzech tygodni towarzyszy mi na każdym kroku ... i co NAJLEPSZE jeszcze ani razu nie byłam głodna no chyba ze z przyczyn niezależnych nie mogłam zjeść . Jedna mala aplikacja i PEŁNIA SZCZĘŚCIA . Ja korzystam z FITATU i Tobie też polecam nie ma nic bardziej prostego jak korzystanie z tej apki. I proszę Cię nie mów mi że nie masz na to czasu bo to banalnie proste i zajmuje minute . W końcu robisz to dla siebie więc minuta nie może być jakimś problemem albo co gorsza stratą czasu . Ja ją polecam z czystym sumieniem i zobaczysz jak zmieni się twoje podejście do ilości zjedzonych posiłków . Nie myśl sobie również że ja mam czas na jakieś wymyślenie potrawy bo nie mam go wcale ...nie zapominaj mam dwoje dzieci i dwa psy :) i odejmij jeszcze 2 razy dziennie po 45 min mojego rumakowania .... Wiec sama widzisz nie mam go wcale ... Podchodzę do tego tak ... że jem to na co mam ochotę. Raz , przez tydzień jem jajka sadzone , a raz omlet na słodko albo gofry jaglane ale piekę bułeczki ... Czasem na obiad robię sobie pizze w 15 min a czasem piekę pół kurczaka w piekarniku i mam obiad na dwa dni lub robię więcej burgerów ... wszystko zależy na co mam ochotę ...działam intuicyjnie liczę i ćwiczę :) Więc zobacz stara baba po 40 walczy to i ty możesz ... Mam nadzieję że ten post będzie dla kogoś pomocny i da do myślenia . Miło mi że mogłam Cię gościć na moim blogu . Pozdrawiam i pamietaj #dlasiebiecośzrób












